karki imieninowe ładne

Katalog wyszukanych fraz

Książki-moja pasja

Temat: swieta... a raczej o tym, jak swiat zwariowal...
Astinus, aczkolwiek z drugiej strony może niektóre osoby mają pewne poczucie humoru? Ciekawie byłoby dostać na Boże Narodzenie koszyczek z pisankami, na urodziny kartkę imieninową, na Wielkanoc zaś - wianuszek ze srebrnymi bombkami. Mi samej się to jak narazie nie zdarzyło, chociaż, kilka lat temu lekko się pomyliłam mówiąc 11 października że dzisiaj jest Wiglia. Oczywiście mój brat miał odrazu pretekst do przytyków. No i wtedy 11.10. Była Wiglia, 24.12 Październik, 1.04 zaś hm... już nie pamiętam co tam wskoczyło. Jeżeli niektórym osobom się coś takiego zdarzyło, lub dostały dziwny prezencik, niech bez przeszkód nam o tym powie.

A tak nawiasem mówiąc to nam, dziewczynom, się prysznic szykuje jutro. Płci piękna! Płaszczyki przeciwdeszczowe i uciekać o 3.00 nad ranem! No chyba że będzie gorąco i któraś ładnie stanie i poprosi
Źródło: forum.zielonawieza.pl/viewtopic.php?t=1733



Temat: Obsesja?
Hm. No dobrze, to co ja mam...?

- pięć tomów HP po polsku, w tym jeden (CzO) podwójny, bo Babcia mi kupiła drugi, żeby pamiątkowego nie niszczyć - i tak nie czytam żadnej CzO, zdejmuję ją z półki tylko ze względu na podpisy potteromaniaków, które w niej zbieram (jest ich z 50, większość osób poznana na czatach i na forach, gościem specjalnym jest Polkowski);
- cztery tomy HP po angielsku (bez Orderu);
- Bestie i Quidditch po polsku i po angielsku;
- plakaty na drzwiach pokoju: dwa z Kamienia i jeden z Komnaty;
- dwa plakaty zdjęte niedawno z drzwi szafy (Zgredek i bohaterowie Komnaty) i zastąpione duuużym i realistycznym księżycem w pełni (na granatowym tle wygląda Fajnie ;));
- plakat dołączany do soundtracku HPiKF na ścianie;
- soundtrack z HPiKT;
- niekiedy tapety z HP w komputerze;
- zeszyty z HP oraz Voldemortem do polskiego, używane w drugiej klasie i wykorzystywane obecnie w ramach powtórek przedlekcyjnych;
- zeszyt z HP używany jako pamiętnik, oklejony jednakże papierem do pakowania prezentów (w gwiazdki, bo przez Syriusza mam manię gwiazdową);
- koszulkę z wyhaftowanym Syriuszem (gwiazdą);
- szalik w barwach Gryffindoru (bo Syriusz był w Gryffindorze - sama nie umiem przydzielić się na dłużej do żadnego domu, wiem tylko, że nie byłabym w Hufflepuffie);
- stylizowany na dziennik Riddle'a pamiętnik do pisania w nim runami (runy jako takie nie są pochodną HP, nauczyłam się ich wcześniej) - oraz parę dzienników Riddle'a wykonanych w ramach prezentów urodzinowo-gwiazdkowo-imieninowych - i dziennik Riddle'a "oryginalny", też własnoręcznie wykonany, ale używany tylko w ramach dekoracji;
- karty do gry, zwyczajne;
- trzy segregatory z HP (Quidditch, Voldemort, Snape);
- dwa biurowe segregatory wypełnione po brzegi... hm... stu osiemdziesięcioma fanfictami, niekiedy Długimi;
- kolejny segregator, już nie biurowy, wypełniony fanfictami (Orzełka);
- folder w Moich Dokumentach, zawierający około 60-70 fanfictów;
- drugi folder, zawierający projekt HTMLowego Spisu Treści z HPFf;
- trzeci folder, z wypracowaniami szkolnymi, w którym gościem specjalnym jest praca z WOSu o Harrym Potterze w Internecie;
- ręcznie wykonany albumik z fotoreportażem z premiery IV tomu i dwóch innych spotkań z potteromaniakami;
- teczkę ze zbieranymi mimochodem artykułami o HP (to jest NIC w porównaniu z teczka, w której Maniacko zbierałam artykuły o Ogniem i Mieczem!);
- "Księgę wiedzy czarodziejskiej";
- "Magiczne światy HP";
- książeczkę "Harry Potter i nasze dzieci", czy coś w tym stylu: pożyczyłam ją Mirii zaraz po kupieniu i nie zapamiętałam tytułu;
- pirackie HPiKT na płytach (bo DVD za drogie, a dubbing beznadziejny);
- kilka fanartów w teczce z własnymi rysunkami;
- nieużywany zeszyt z Hagridem i parę ledwie używanych z HP (kupiłam sobie do szkoły w zeszłym roku kilkanaście zeszytów potterowskich, po czym okazało się, że w mojej nowej szkole tradycyjnie nie używa się zeszytów - wobec tego co jakiś czas wyrywam z nich kartki, żeby pisać na nich listy;
- sowę z przezroczystego szkła, ochrzczoną imieniem Pigwidgeon;
- dwa zachowane kalendarze z HP, oba na 2002 rok (jeden był bardzo ładny, drugi tak szkaradny, że mam zamiar nim w przyszłości dzieci straszyć);
- równie szkaradną jak ten drugi kalendarz papeterię z HP (w dwa lata pozbyłam się 41 kartek na 50 i bardzo żal mi ludzi, których do tego wykorzystałam);
- "Wywiad z JK Rowling"...

Pewnie coś jeszcze, ale nie pamiętam.
Gadżetów oferowanych w sklepach staram się unikać, chyba że są naprawdę ładne (rzadkość), albo ktoś mi je kupi.
Maile sowami nazywam niemal zawsze. Kiedyś miałam również nagraną sowę, ale mi przeszło. Jeśli drzwi się zacinają, mówię "Alohomora", a zapalając światło - "Lumos". Rok temu mój plan lekcji zawierał same hogwarckie przedmioty, poznaczony był też masą łapek i paroma większymi łapami, ale w tym roku plan bardzo mi się zmienia (podobno), więc szkoda mi się wyżywać artystycznie. Dawniej miałam więcej takich nałogów, ale już od ponad roku nie uważam się za potteromaniaczkę. To tylko tak... przylgnęło. No i wciąż mam Manię na tle Syriusza.
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=108