Karta oględzin stacji

Katalog wyszukanych fraz

Książki-moja pasja

Temat: Aukcje internetowe - greatest hits :-)
Brak numeru ramy w dowodzie rejestracyjnym zza wschodniej granicy to nie problem. Takie rzeczy u nich się zdarzają. Miałem taki przypadek w Uralu z białoruskimi papierami. W papierach był numer silnika a nie było ramy. Nawet na Białorusi obecnie silnik jest częścią zamienną - więc dziwna sprawa.

Celnikowi zaproponowałem wpisanie numeru ramy z oględzin i tak zrobił, na pytanie o numer silnika powiedziałem że pewnie ktoś tam wymienił silnik więc celnik nic nie pisał. Porobili zdjęcia, wydrukowałem im specyfikację techniczną i tylko zapłaciłem cło i VAT. Z taką odprawą celną udałem się na pierwszy przegląd i też to przeszło choć coś tam kwękali (ale pewnie każdy z nas ma znajomych na stacji kontroli pojazdów)

W dowodzie białoruskim zero informacji o koszu i 3 osobach. W Urzędzie Celnym przypilnowałem aby wpisali że motocykl jest z wózkiem bocznym. Na Przeglądzie przypilnowałem aby w karcie przeglądowej wpisali 3 osoby i masy pojadzu odnoszące się do motocykla z wózkiem (przecież są większe), przedstawiłem też dokumentację techniczną w której są dane dla moto z koszem. W Wydziale Komunikacji tylko pilnowałem aby pani przepisała zgodnie z kartą przeglądową
Źródło: redmotorz.pl/forum/viewtopic.php?t=1516



Temat: Odbiór SKP przez TDT - materiały pomocnicze ...
Nie słyszałem o podnośniku nożycowym. Są na stacji kolumnowe i kanałowe do osi pojazdu. Mogę się tylko domyślać, że chodzi o kolumnowy z 4 ramionami do podnoszenia pojazdu.
Z ciekawości a po co samochód jest podnoszony na podnośniku? Czyż nie po to by odciążyć zawieszenie by sprawdzić luzy, dokonać oględzin elementów nośnych itp? A jak to zrobić bez wchodzenia pod pojazd będący na podnośniku?
Przepis podałem powyżej jednak wyjątkowo zacytuje go: dźwigniki wg par. 1 pkt 13 rozporządzenia, w których przewidziano podczas eksploatacji wchodzenie osób na eklement podnoszący obciążenie lub przebywanie pod tym elementem - termin przeglądu co 90 dni".
Nie interesuje nas w trakcie pracy, gdyż zakładamy, że diagnosta skoro ma obowiązek sprawdzić pojazd dodatkowo na podnośniku kolumnowym z dźwignikiem lub na samym dźwigniku jeśli jest kanał to dokładnie to sprawdza. W każdym wypadku diagnosta znajduje się pod podnośniekiem lub dźwignikiem. Zresztą o czym tu dyskutować. Chodzi o życie diagnosty. Jak nie będzie regularnie sprawdzany przez np. diagnostę z zapisem w karcie okresowej kontroli (wg. przepisu co 90 dni) to np puści ciśnienie bo będzie wyciek oleju z dźwignika i to diagności spadnie samochód na głowę. A jak jeszcze kierowca będzie ciekawy zobaczyć auto od spodu to będzie dwóch przygniecionych.

Rozumiem, jeśli ktoś wymienia koło w pojeździe i ma dźwignik samochodowy i nie wchodzi pod auto. Nawet jak spadnie to człowiekowi się nic nie stanie. Ale tu chodzi o życie diagnosty a to jest najważniejsze.
Źródło: norcom.com.pl/nowe_forum/viewtopic.php?t=168


Temat: Jadę oglądać CC 1,2
Jutro jadę oglądać Corsę C (wersja Cosmo 1,2 Twinport z 2005 roku). Auto było chyba rok temu przywizione z Niemiec, gdzie miało jakąś stłuczkę (uszkodzony błotnik przedni i maskę).
Auto ma niby przebieg 29tyś km... więc na dobrą sprawę chyba nawet jeszcze nie miało przeglądu (o ile się nie mylę w nowszych CC przeglądy robi się co 30tyś?).
Poradźcie więc proszę na co zwrócić uwagę oglądając auto?
Po przejściu moich oględzin przed ew. zakupem chciałbym podjechać na jakąś stację diagnostyczną (geometria, hamulce, zawieszenie, układ kier., skład spalin - coś więcej?).

Dodatkowo chciałem zapytać:
1.Gdzie znajdę tabliczkę z numerem VIN? rozumiem, że VIN to ten numerek o postaci: WOL OXCF 08 3 2 123 456 ?
2.Jakie kontrolki powinny się palić po włączeniu zapłonu? (aku, olej, poducha, ABS, hamulec... co jeszcze?)
3.Jakie dokumenty poza dow. rejestracyjnym warto obejrzeć? czy auto przywiezione z Niemiec ma zawsze kartę pojazdu?

Z góry dzięki!
Źródło: forum.corsaclub.pl/viewtopic.php?t=9371


Temat: Stacja Paliw BP
Ja na tej stacji NIE tankuje juz od kilku lat. A wszystko dlatego, ze pewnej pieknej letniej soboty, moj ojciec po zatankowaniu tam samochodu(prawie full tank) i zrobieniu ok 70 km po G-cach silnik zdechl Na szczescie bylo to prawie pod domem i z gorki Po wstepnych ogledzinach(moich , ojca i mechanika, takiego madrzejszego) doszlismy do wiosku ze moze paliwo wiec utoczylem z samochodu jakies 20 litrow paliwa, ktore nawet nie smakowalo jak paliwo zatankowaniu 98 z innej stacji + jakies dodataki do paliwa(profilaktycznie) + denaturat(tak dla pewnosci) i przejechaniu kilkudziesieciu km silnik zaczal dzialac jak powinien(i dziala do dzis bez problemow) Przez ten jeden przykry incydent juz tam nie tankujemy. Jedyne po co tam teraz jezdze to odkurzyc auto(bo najblizej tam mam) i w pasterke tam chodze(bo jedyne otwarte w poblizu z alkoholem)
I to nie tylko ja sie tak tam przejechalem bo paru znajomych rowniez.

A jesli chodzi o najlepsza stacje to nie wiem ale ja tankuje przy minimalu(to jest chyba 123 o ile sie nie myle czy cos takiego ) no i poki co to bez ZADNYCH problemow. A obsluga to nie wiem bo tam jest samoobsluga, jedyne to gaz jest nie samoobsluga ale to mnie nie dotyczy Tylko ta mila pani w kasie jak macha moja karta przez ten czytnik to caly sie poce Aha i CHYBA jest tam najtansze paliwo w G-cach lecz moge sie mylic. A zreszta pokazcie mi w Polsce gdzie nie dolewaja jakiegos dziadostwa do paliwa. Wszedzie daja, tylko czasami sie za duzo wleje i potem sie dzieja takie akcje
Źródło: forumgliwice.com/viewtopic.php?t=2546


Temat: Testy sprawności aparatu
hmmm...

Testy sprawnościowe ??
Po pierwsze to oględziny, wygląd zewnętrzny i licznik zdjęć.
A działanie...
Po prostu pokręcić pokrętłami, powciskać guziczki i inne przyciski, zobaczyć czy reaguje... a dalej cieszyć się robić zdjęcia. I tak ewentualne wady wyjdą w używaniu.

Chyba że wolisz testy sprawnościowo - wytrzymałościowe to spadek swobodny z 1m i dwóch to dopiero początek, później uderzenie w nieruchomą przeszkodę obiektywem przy prędkości 20 40 i 60 km/h. Dalej wodoszczelność, elektrowstrząsy, umiejętność ściągania piorunów, odporność na kwasy i zasady, starcie z psim moczem, traktowanie ultra dźwiękami o dużym natężeniu, przeprawa przez kanalizację (odbiór sprzętu w stacji uzdatnia wody), na koniec najcięższe testy musisz znaleźć spróbować zrobić zdjęcia Kaczyńskim, Lepperowi i Giertychowi (ale przy wyłączonym firewall'u), jak karta nie zacznie spier**lać to masz dobry sprzęt i dopiero wtedy możesz focić. Acha tych testów nie obejmuje gwarancja i grożą wpisaniem na czarną listę Canona (a w serwisie wymienią Ci aparat na HP).
Źródło: cyberfoto.pl/showthread.php?t=69345


Temat: Wstępne sprawdzenie auta na terenie Śląska
Witam
Oferuję swoje "oko" przy sprawdzaniu auta podczas zakupu. Moje "oko" wspiera się elektronicznym miernikiem lakieru, potężnym doświadczeniem, jak również mam możliwość podłączenia auta pod komputer diagnostyczny.
Na poprzednim forum miałem tytuł inspektora, łącznie przeprowadziłem ok. 400 inspekcji na terenie śląska. Wiem gdzie można kupić dobre auto, a gdzie się nie da...
Podczas inspekcji na zlecenie (w przypadku gdy zleceniodawca jest daleko poza terenem śląska) mam stały kontakt telefoniczny ze zleceniodawcą, na żywo przekazuje informację - jeśli takie jest życzenie.
Na życzenie zabieram auto również na stację diagnostyczną, gdzie jest możliwość sprawdzenia zawiedszenia, hamulców, ukł. kierowniczego, czy też ogólnego stanu podłogi i ewentualną weryfikację już na tym etapie rzeczy wspawywanych (podłużnic, ćwiartek itd - niewidocznych od góry bądź gołym okiem podczas oględzin zewnętrznych).
Koszt standartowego przeglądu z miernikiem lakieru to ok. 99 zł + koszty dojazdu
Diagnostyka komputerowa to ok. 40 zł dodatkowo.
Jadę z klientem na miejsce, bądź mogę podjechać sam, wtedy oględziny dokumentuje kilkudziesięcioma zdjęciamy z cyfrówki.

Przykładowy raport z oględzin:
http://picasaweb.google.p...atStiloChorzow#
http://picasaweb.google.p...sanMicraKnurow#

Do tego dochodzi oczywiście karta przeglądu - do pobrania poniżej

Kontakt:
mail: loonathic@gmail.com
gg: 8675378
Źródło: sprawdzamy-auto.pl/viewtopic.php?t=31


Temat: [Alien] 4.3.delta
informacja ogolna ...
do wykorzystania


Baza Earth 4 była po wstapnych ogledzinach jest ogromna ... każdy z 36 poziomow miał prawie kilometr kwadratowy ... jednak tylko 6 pierwszych poziomow było „zagospodarowanych „.
Najprawdopodobniej była to jedna z licznych baz , które prawie 200 lat temu były budowane jako miejsca załadunku ogromnych statkow kolonizacyjnych . 30 „gornych „ poziomow toneło w ciemnosciach i kurzu ...było tez bardzo zimno ...
Wewnatrz nieliczne sprzety nosiły slady czasu ...w zasadzie nie było tam nic ciekawego nawet dla najbardziej ciekawskiej osoby ...
Natomiast pierwsze 6 poziomow tetniły zyciem .
Poziom pierwszy – ladowisko ... 2 niewielkie promy kosmiczne stały wewnątrz hangaru w którym postawili pierwsze kroki ...
Poziom drugi – tu niemal wszytkie pomieszczenia były zamienione na pomieszczenia mieszkalne ...
Na korytarzach spory ruch ...
Poziom 3 to przedewszytkim stołówka i kwatery oficerow - tam tez dostep ograniczony za pomoca kart magnetycznych .
Poziom 4 to kilka ogromnych sal gimnastyczne i pomieszczenia techniczne
Poziom 5 – zamkniety , bark mozliwosci opuszczenia wind bez stosownego identyfikatora . ( znajduej się tam strzelnica i cos na kształt niewielkiego „urban poligonu „
I na koniec poziom 6 ... to ogromna zajmujeac prawie cały pozim wielka sala poprzedzielana prowizorycznym sciankami z aluminium ...
Wydaje się ze jest to najchetniej odwiedzany poziom przez wszytkich ...
Automaty z kawą i napijami , drink bar ( każdy zołniez pozługujac się swoim indentyfikatorem może w ciagu dnia „pobrac „ 40 g alkoholu w dowolnej postaci – tak jest napisane na automacie który wydaje piwo w puszkach ) ...
Reszte sali zajmuja automaty do gry , flipery , 3 stoły bilardowe , telewizor , kilkanascie stanowisk z komputerami ... W rozgu znajduje się również automat do wydawania papierosow ( niestety najlejka z informacja jaki jest dzienny przydział „na głowe „ została dawno zerwana )

W sumie obejscie całej stacji nie zanmie wiecej niż 2-3 godziny ...
Źródło: linet.laohost.net/showthread.php?t=2466


Temat: Umysłowa sieczka
Co sądzicie o tego typu twórczości? Niektórych rozśmiesza innych odstrasza. Muszę przyznać, że pisanie takowych rzeczy sprawia bardzo dużo satysfakcji. Czasami mam pomysł na coś, ale częściej jest tak, że siadam i piszę z buta to co do głowy przyjdzie

Zaczynamy..

MARZANA

Było to wtorkowe popołudnie z czwartku na poniedziałek. Na samą myśl o wstaniu z łóżka żołądek Marzanny zareagował groźbą rewolucji, a nawet wojny secesyjnej, lecz Marzanna musiała się z nim jakoś uporać. Czekała przed nią ważna misja, musiała bowiem udać się na oględziny warzywniaka. Wyjęła kompas, a gdy tylko pojawił się na min napis "target's objective" objęła następujący kierunek i ruszyła w drogę. Szła, szła i szła by zapewne tak dalej jeszcze długo, gdyby jej się nogi nie rozeszły!
- Ku**aszch*jmać! - zaklła sobie doniośle i zdyskredytowana nieoczekiwanym niepowodzeniem, wywołanym dysfunkcją stabilności procesu sterowania odkręciła sobie nogi grzebieniem do paznokci i chociaż do sklepu miała zaledwie dwa centymetry, postanowiła zawezwać taksówkę. Nie szczekając ani chwili dłużej, pobiegła na łokciach do pobliskiej stacji metra. Na miejscu dało się zauważyć wielu metroseksualistów, kilometroseksualistów i centymetroseksualistów oraz wyczuć duchową obecność wszechobecnego ducha metroseksualizmu. Marzanna weszła na peron, wyciągnęła kończynę i wydarła się:
- Taxi kurde!
Nagle.. w pomieszczeniu zawrzało. Metroseksualiści zmieszani całą sytuacją, zaczęli gorączkowo wymieniać się sms-ami z kilometroseksualistami. Zaraz potem z tłumu wyskoczył jeden z nich w obcisłym swetrze we fluoryzująco zielono-różowe pasy, w nasiąkniętej betonem czuprynie i z wydziaranym na czole napisem "taxi".
- Podrzucić cię? - zagadnął metrus do Marzanny.
- Nie widzę przeciwwskazań! - poparła jego intencję niedoszła klientka sklepu spożywczego. Podniecony metropolitańczyk schwycił Marzannę w bok i z całej siły podrzucił do góry tak mocno, że pieczołowicie uderzyła bańką w neogotyckie poddasze. Zaspokojony metropolita oddalił się wraz z towarzyszami w kierunku bliżej niesymetrycznym.
- To cham z metra cięty! - wydedukowała zlizując z sufitu resztki własnej potylicy. Nie wiedząc, co dalej począć, Marzanna poszła do sklepu muzycznego o nazwie "Sklep muzyczny". Zaraz po przybyciu rzeczowo zarzuciła:
- Poproszę podkład muzyczny do dłubania w pępku!!
Na tą komendę głucho-niemy sprzedawca wyłożył na ladę jedyny w swoim nieurodzaju podkład kolejowy.
- Dziesięć tysięcy złotych, szlempo! - wydarł się sprzedawca.
W kieszeni Marzanny już od dawna nic nie zamieszkiwało. Ostatni pająk zwinął sieć w '45 i uciekł od nieludzkiej gorzelni, panującej w tym podłym miejscu. A jednak, ta wredna szantrapa zdołała wycisnąć z kielni ostatnio 10000 zł z Kopernikiem, palącym zielsko. Marzanna rzuciła banknota sprzedawczykowi prosto w twarzelnię. Gościu odseparował banknota od facjaty, włożył do komputera i zwyczajnie dał mu bana, przez co z ban-knota został tylko sam knot. Sprzedawca włożył sobie knota do czaszki i momentalnie odleciał na Marsa, gdzie, jako pierwszy człowiek na Marsie, wbił flagę Austrowęgier w podłoże. Niestety nie trafił w planetę, bo wbił se flagę prosto w kolano. Całe zdarzenie było relacjonowane przez Radio Wolne Wyspy Owcze, które to zacięcie oglądała w sklepowej telewizji niezdrowo podniecona Marzanna. Po chwili jednak telewizor nagle błędnie skalibrował się (zepsuł) i Marzanna musiała powoli przyswajać się z myślą opuszczenia sklepu. Była już tuż tuż przed progiem, gdy wyczaiła w kącie potworną Szafę Grającą.
- Hyyyyyyy!! Asztojeto! - wyrzuciła z siebie nagle.
Marzanna podbiła do szafy, roztworzyła ją i zauważyła, że szafa nie ma dna ani sufitu. Widniała osamotniona kartka - metr na metr i była wykonana z czystego molibdenu. Po jej obu stronach były umieszczone jakieś niezrozumiałe znaki stylistyczne. Jako, że Marzanna, pracując w publicznym domu usług społecznych, znała sto języków, które niestety władały tylko francuskim, zabrała się do odkodowywania. Okazało się, że kartka była instrukcją obsługi szafy, gdzie napisane było:
"Szanowny użytkowniku, oto przed tobą stoi ta niezwykła szafa grająca. Szafa ta charakteryzuje się tym, że umi grać w pokera kartami od bankomatu. Niestety, pewien śmiałek, podczas gry, użył karty pokemon i poddał szafę mankamentowi"
Gdy Marzanna skończyła czytać, weszła do środka niestety nie mogła usiąść na ścianie gdyż założyła kolana na lewą stronę metką do dołu co poskutkowało spadkiem ogólnopolskich marż na ryby sprzedawane przy szosie, więc Marż-Anna od tej pory nazywa się Anna.
Źródło: thesilence.pl/viewtopic.php?t=1705